Subaru wprowadza Wilderness w erę hybryd
Subaru pokaże 1 kwietnia podczas New York Auto Show swój pierwszy model Wilderness Hybrid. Producent wciąż nie ujawnia nazwy, ale obecna gama, dostępne układy napędowe i zwykła logika produkcyjna wyraźnie wskazują na jeden model, Forestera.
Subaru ma już w ofercie Forestera Wilderness na rok modelowy 2026. Auto oferuje 9,3 cala prześwitu, opony terenowe, przednią osłonę podwozia, zmienione przełożenia i uciąg na poziomie 3500 funtów. Równolegle marka sprzedaje Forestera Hybrid na rok modelowy 2026, wyposażonego w hybrydę nowej generacji, standardowy napęd na cztery koła i system Dual Function X Mode. Producent deklaruje przy tym nawet o 40 proc. lepsze zużycie paliwa w mieście niż w wersji benzynowej. Innymi słowy, Subaru ma już obie części tej technicznej układanki. Kolejnym oczywistym krokiem jest połączenie ich w jeden model.
Forester pozostaje dziś jednym z nielicznych prawdziwych filarów amerykańskiej oferty Subaru. W lutym sprzedaż marki spadła rok do roku o 8,2 proc., ale sam Forester zaliczył najlepszy luty w swojej historii. Wcześniej, w tym samym miesiącu, Subaru of Indiana Automotive rozpoczęło produkcję Forestera Hybrid. Z oficjalnych materiałów prasowych wynika też, że każda wersja Forestera powstaje w Indianie. To daje Subaru prostą drogę na skróty. Firma może wprowadzić nowego Wilderness Hybrid na rynek, korzystając z istniejącej fabryki, sprawdzonej sieci dostawców i nazwy modelu, do której klienci już mają zaufanie, a przy tym ograniczyć koszty rozwoju i zmniejszyć ryzyko wdrożenia.
Tę samą strategię potwierdza cennik. Forester Hybrid startuje od 34 730 dolarów, czyli 32 000 euro, a w wersji Touring kosztuje 41 545 dolarów, czyli 38 200 euro. Z kolei benzynowy Forester Wilderness otwiera cennik kwotą 38 385 dolarów, czyli 35 300 euro. To zostawia Subaru bardzo wygodne pole do wyceny nowej hybrydowej odmiany Wilderness, na tyle wysoko, by chronić marże, ale jednocześnie wystarczająco blisko znanego poziomu Forestera, by nie naruszyć utrwalonej opinii o jego korzystnej relacji wartości do ceny.
Tożsamość wersji Wilderness opiera się na większym prześwicie, bardziej agresywnym ogumieniu, ochronie podwozia i zdolności holowania. Z kolei hybryda ma zapewnić niższe zużycie paliwa, większy zasięg i łatwiejsze użytkowanie na co dzień. Te cele nie zawsze idą ze sobą w parze. Inżynierowie Subaru muszą więc bardzo ostrożnie wyważyć masę, dobór opon, zestrojenie zawieszenia i elektronikę, tak by układ hybrydowy przyniósł realne korzyści, nie osłabiając przy tym wypracowanego charakteru oznaczenia Wilderness.
Na papierze wygląda to na rozsądny ruch. Trudniejsze będzie dopilnowanie, by po dołożeniu akumulatorów auto nadal dawało poczucie, że to prawdziwy Wilderness.