Nissan celuje w Rangera Raptora i szykuje globalnego pickupa Nismo
Nissan chce mocniej wprowadzić nazwę Nismo do modeli zdolnych do jazdy w terenie. W grze mogą być Frontier nowej generacji, nowa Navara albo Xterra, czyli długo oczekiwana odpowiedź na dobrze dobraną formułę Forda Rangera Raptora.
Nismo wychodzi poza asfalt
Szef Nismo, Yutaka Sanada, niedawno potwierdził, że Nissan interesuje się rozszerzeniem gamy sportowych modeli o bardziej terenowe konstrukcje. Sanada podkreślił, że firmie nie chodzi o pojedyncze nisze, lecz o Australię, Stany Zjednoczone i Bliski Wschód traktowane łącznie, bo właśnie tam klienci najchętniej wydają pieniądze na mocne, fabryczne auta terenowe.
To ważna zmiana. Przez lata Nismo kojarzyło się z torami, coupé Z i kulturą wokół GT-R-a. Rynek w tym czasie przesunął się w stronę muskularnych SUV-ów i pickupów. Nissan ma potrzebne zaplecze. Do tej pory jednak w dużej mierze pozwalał Fordowi definiować ten segment Rangerem Raptorem.
Ranger Raptor ustawia wysoki poziom
W Europie Ford Ranger Raptor korzysta z 3,0-litrowego, podwójnie doładowanego benzynowego silnika EcoBoost V6, który rozwija 292 KM, czyli 215 kW, oraz 491 Nm. Ford łączy go z 10-biegową przekładnią automatyczną, stałym napędem na cztery koła, blokadami przedniego i tylnego mechanizmu różnicowego oraz amortyzatorami FOX 2.5 Live Valve. Zużycie paliwa według WLTP wynosi 13,8 l/100 km, a emisja CO2 sięga 315 g/km.
Nissan potrzebuje więc czegoś więcej niż szerszych nadkoli i kilku czerwonych akcentów. Wiarygodny rywal Raptora musiałby dostać zawieszenie, chłodzenie, opony, osłony podwozia, układ przeniesienia napędu i elektronikę opracowane jako jeden spójny pakiet. Właśnie to odróżnia poważnego, fabrycznego terenowego pickupa o sportowych ambicjach od wersji wyposażenia z lepiej wyreżyserowanym spektaklem.
Warrior wskazał kierunek, ale nie dał nokautującej siły
Nissan ma już w Australii Navarę PRO-4X Warrior, opracowaną i budowaną przez lokalnego partnera Premcar. Auto wykorzystuje 2,3-litrowy, podwójnie doładowany silnik wysokoprężny o mocy 140 kW i momencie 450 Nm, a z hamowaną przyczepą może holować do 3,5 tony.
Warrior to twardy, uczciwy pickup, ale nie bezpośredni rywal Rangera Raptora. Silnik wysokoprężny daje wysoki moment obrotowy, jednak brakuje mu tej samej dramaturgii, szybkości i dynamicznego zapasu. Wersja Nismo musiałaby wyjść poziom wyżej, ustawiając Nissana obok Raptora, Toyoty Hilux GR Sport i przyszłych hybrydowych modeli terenowych, a nie tuż pod nimi.
Patrol NISMO pokazuje, że Nissan umie budować moc
Najświeższy i najbardziej czytelny dowód pochodzi z Bliskiego Wschodu. Patrol NISMO wykorzystuje 3,5-litrowe V6 VR35DDTT z podwójnym turbodoładowaniem, które rozwija 495 KM, czyli 369 kW, oraz 700 Nm. Nissan stroi go z 9-biegowym automatem, amortyzatorami Nismo E-Dampers, specjalnie dobranym układem kierowniczym i zmianami aerodynamicznymi pod gorące, szybkie drogi regionu.
Ta sama logika mogłaby zadziałać w pickupie. Połączenie silnikowego know-how Nismo, terenowego doświadczenia w stylu Premcar i globalnej produkcji pozwoliłoby Nissanowi stworzyć coś, co nie musiałoby pozostać australijską edycją specjalną. Taki model mógłby stać się pierwszym naprawdę międzynarodowym rywalem Rangera Raptora w gamie marki.
Europa byłaby trudna, ale ważna
Europejski wątek natychmiast sprowadza entuzjazm na ziemię. Nissan zakończył produkcję Navary w Europie wraz z zamknięciem fabryki w Barcelonie, a sprzedaż wygaszono w 2022 roku, ponieważ firma uznała, że lokalny segment pickupów się kurczy.
Ford pozostaje za to w Europie mocny. W 2024 roku Ranger miał 43,6 procent europejskiego rynku pickupów, a Ford Pro sprzedał w regionie 60 400 egzemplarzy Rangera.
To sprawia, że pickup Nismo dla Europy byłby projektem trudnym, ale strategicznie kuszącym. Emisje, cena i homologacja mocno ścisnęłyby cały biznesplan. Mimo to sukces Rangera Raptora pokazuje, że drogie i paliwożerne terenowe osiągi wciąż znajdują klientów, jeśli produkt sprawia wrażenie prawdziwej inżynierii, a nie dekoracji.
Czego Nissan naprawdę potrzebuje
Nissan nie wskazał jeszcze modelu, terminu produkcji ani silnika. Najbardziej logicznymi kandydatami są Frontier nowej generacji, nowa Navara D27 albo Xterra. Premcar potwierdził pod koniec 2025 roku, że nowa Navara D27 trafi do sprzedaży w Australii pod koniec pierwszego kwartału 2026 roku, a koncept Warrior już dziś sugeruje receptę na kolejną generację.
Aby realnie zaatakować Rangera Raptora, pickup Nismo potrzebuje układu napędowego co najmniej w klasie 250 kW, szybkiej skrzyni biegów, zawieszenia o dużym skoku, dedykowanych trybów terenowych i fabrycznie potwierdzonej trwałości. Wszystko poniżej tego poziomu stworzyłoby jedynie drogą edycję specjalną Navary. Jeśli jednak Nissan trafi z projektem, może odzyskać coś, czego bardzo mu brakowało na europejskim rynku i w globalnej rozmowie o pickupach, charakter.
Najważniejsze dane techniczne
Nissan rozważa rozszerzenie nazwy Nismo na zdolne do jazdy w terenie pickupy i SUV-y.
Głównym celem jest Ford Ranger Raptor, którego europejskie V6 rozwija 215 kW i 491 Nm.
Obecna Navara PRO-4X Warrior ma 140 kW i 450 Nm, więc model Nismo wymagałby wyraźnego skoku mocy i rozwoju podwozia.
Patrol NISMO, z mocą 369 kW i momentem 700 Nm, udowadnia, że Nissan potrafi zaoferować poważne osiągi pod szyldem Nismo.
Powrót do Europy byłby trudny, bo Navara opuściła rynek w 2022 roku, ale 43,6-procentowy udział Rangera pokazuje, że popyt nadal istnieje.