Nissan Leaf traci aplikację, auto jeździ dalej, ale wygoda znika
W połowie marca właściciele Nissana Leafa dostali trzeźwe przypomnienie, kto czasem trzyma prawdziwy kluczyk do nowoczesnego auta. 30 marca 2026 roku Nissan wyłączy aplikację NissanConnect EV dla starszych Leafów oraz elektrycznego vana e NV200. Znikną zdalne sterowanie ładowaniem, podgrzewanie kabiny i część funkcji map. Samochód nigdzie się nie wybiera, ale jego „inteligentna” warstwa znika zaskakująco szybko.
Kogo dotyczy zmiana
Z oficjalnych informacji Nissana dla właścicieli wynika, że wyłączenie obejmie modele Nissan Leaf wyprodukowane do maja 2019 roku, a także elektryczne vany e NV200 z roczników do 2022. Aplikacja NissanConnect EV przeznaczona dla tych aut przestanie działać 30 marca 2026 roku.
Co właściciele realnie tracą
Najbardziej odczuwalne będą funkcje, z których kierowcy aut elektrycznych faktycznie korzystają. Po wyłączeniu aplikacji nie da się już zdalnie monitorować ładowania, ogrzać lub schłodzić kabiny na odległość, zniknie też część funkcji związanych z nawigacją. Nissan podkreśla, że w samochodzie pozostaną timer klimatyzacji i timer ładowania, więc auto nie stanie się nagle bezużyteczne. Po prostu będzie wyraźnie mniej wygodne. W praktyce wygoda okazuje się nie tyle stałą cechą, co przywilejem „wypożyczonym” na określony czas.
Dlaczego Nissan odcina usługę
Jak podaje The Guardian, Nissan tłumaczy, że stara architektura platformy nie wspiera już dalszego rozwoju ani aktualizacji. To może być technicznie prawdziwe, ale dla klientów brzmi mało pocieszająco. Tym bardziej że część aut objętych zmianą nie jest szczególnie stara.
Właściciele są wściekli, i trudno się dziwić
Kierowcy cytowani przez brytyjską gazetę mówili, że zdalne monitorowanie ładowania i podgrzewanie kabiny były elementem ich codziennej rutyny, zwłaszcza w chłodne poranki. Dla niektórych irytacja była większa, bo zmiana dotyczy także samochodów, które wciąż są wyraźnie poniżej wieku, jaki wiele osób uznałoby za rozsądną granicę cyfrowego wsparcia. Jeśli od auta oczekuje się co najmniej dziesięciu lat życia, to siedem lat „łaski” w zakresie oprogramowania nie wygląda szczególnie hojnie.
Problem jest większy niż sam Nissan
Ta historia wykracza poza jednego Leafa i jedną znikającą aplikację. Eksperci cytowani przez The Guardian ostrzegali, że ten sam kłopot coraz częściej będzie ciążył nad wszystkimi samochodami połączonymi z siecią, które zależą od serwerów, aplikacji i gotowości producenta do utrzymywania usług. Obecne informacje Nissana o NissanConnect pokazują już, że część usług łączności jest bezpłatna tylko przez ograniczony czas, a później dostęp może stać się płatny. To wpisuje się w cichą zmianę branży motoryzacyjnej w stronę oprogramowania i subskrypcji.
Samochód przestaje być wyłącznie produktem mechanicznym. Staje się także usługą. Producenci nadal sprzedają metal, baterie i koła, ale część wartości przenosi się do chmury, aplikacji i licencji. To rozmywa pojęcie własności, bo auto może stać na podjeździe, a istotna część jego możliwości wciąż zależy od nastrojów serwera gdzieś indziej.