Ferrari F355 GTS
Fullscreen Image

Ferrari szykuje pięć premier na 2026 rok

Autor auto.pub | Opublikowano: 12.02.2026

W rodzinnym Maranello Ferrari nie próżnuje. Włoski producent luksusowych aut potwierdził, że w 2026 roku wprowadzi na rynek aż pięć nowych modeli, z których najważniejszym będzie pierwszy w historii marki w pełni elektryczny Ferrari. Dla firmy, która zbudowała legendę na ryku silników spalinowych, to prawdziwe trzęsienie ziemi. Nawet najbardziej konserwatywni inżynierowie nie mogą już ignorować tempa technologicznych zmian.

Strategia Ferrari ujrzała światło dzienne podczas najnowszej prezentacji wyników finansowych i jest bezpośrednią odpowiedzią na presję rynku oraz ruchy konkurencji. Przez dekady marka budowała swoją tożsamość na brutalnej sile silników spalinowych. W maju przyszłego roku ta opowieść się zmieni, gdy długo wyczekiwany Ferrari Luce zadebiutuje oficjalnie.

Luce, który ma oferować ponad 1000 KM, pokazuje, że Ferrari nie zamierza porzucać tradycji na rzecz nowoczesności, lecz chce je połączyć. Co ciekawe, za projekt wnętrza odpowiadał były szef designu Apple, Jony Ive. Przywrócił on fizyczne przyciski i klasyczną estetykę, odchodząc od wszechobecnych ekranów, które zdominowały branżę. Ferrari wyraźnie chce, by elektryczna przyszłość była znajoma już przy pierwszym kontakcie.

Luce to dopiero początek. W planach są kolejne nowości, choć producent nie zdradza jeszcze szczegółów. Branżowe plotki sugerują, że niedawno pokazany model Amalfi może doczekać się odświeżenia, a nawet wersji Spider. Niewykluczone też, że do ekskluzywnej serii Icona dołączy nowy model, idąc śladem Ferrari Daytona SP3. Jeśli to się potwierdzi, kolekcjonerzy już szykują portfele.

Miłośnicy torowych emocji również powinni być czujni. Platforma 12Cilindri aż prosi się o ostrzejszą, lżejszą odmianę. Ferrari rzadko zostawia swoje V12 bez jeszcze bardziej ekstremalnego rodzeństwa, a historia pokazuje, że po flagowcu zawsze przychodzi coś głośniejszego, szybszego i bardziej bezkompromisowego.

Ambicje Ferrari sięgają dalej. Do końca dekady modele elektryczne i hybrydowe mają stanowić aż 80 procent sprzedaży. Jeszcze niedawno w pełni elektryczne Ferrari brzmiało jak bluźnierstwo. Dziś to już konieczność.

Prace nad Luce pokazują, że inżynierowie z Maranello nie zamierzają rezygnować z frajdy z jazdy. Auto ma mieć cztery silniki elektryczne, napęd na wszystkie koła i aktywne zawieszenie zaprojektowane specjalnie dla EV. Cel jest jasny: nawet bez zapachu benzyny charakter Ferrari musi pozostać nienaruszony.

Ofensywa Ferrari na 2026 rok to przemyślana strategia przetrwania w świecie, gdzie normy emisji i prestiż technologiczny idą w parze. Gdy konkurenci dopiero eksperymentują z luksusowymi elektrykami, Maranello zamierza udowodnić, że cisza potrafi robić równie duże wrażenie jak ryk silnika.

Przyszły rok będzie kluczowym testem. Czy Ferrari zachowa swój mit, gdy pod maską nie będą już pracować tłoki i korbowody, czy też Luce okaże się tylko kosztownym eksperymentem rozgrzewającym się pod włoskim słońcem?