auto.pub logo
Graphs by Observatorio Cetelem
Fullscreen Image

Europejscy kierowcy wybierają cenę ponad bezpieczeństwo

Autor auto.pub | Opublikowano: 23.02.2026

Europa lubi postrzegać się jako kolebka motoryzacji i wzór wysokich standardów. Najnowsze badanie Observatorio Cetelem 2026 pokazuje jednak, że ten wizerunek zaczyna się kruszyć. Europejscy nabywcy samochodów coraz częściej przedkładają niską cenę nad bezpieczeństwo i ekologię.

Z badania wynika, że przeciętny Europejczyk jest gotów poświęcić niemal wszystko – od długich gwarancji po zaawansowane systemy bezpieczeństwa – byle tylko kupić nowy samochód taniej. To już nie jest chwilowy kaprys rynku, lecz trwała zmiana. Lęk o domowy budżet wygrywa z górnolotnymi wartościami.

Badanie przeprowadził Observatoire Cetelem, działający w ramach BNP Paribas Personal Finance. Ankietą objęto 15 774 respondentów z 13 krajów Europy, Turcji, Chin, Japonii i Stanów Zjednoczonych. Dane zbierano online we współpracy z partnerami, m.in. Harris Interactive. Zakres szeroki, przekaz jednoznaczny.

Bunt wobec regulacji

Podczas gdy urzędnicy w Brukseli dokręcają śrubę normom emisji i bezpieczeństwa, aż 72 procent Europejczyków wolałoby poluzować przepisy, jeśli miałoby to powstrzymać dalszy wzrost cen. Mówiąc wprost: wielu kupujących zaakceptowałoby mniej poduszek powietrznych czy bardziej trujący silnik, jeśli tylko rachunek byłby niższy.

W Polsce i Portugalii poparcie dla łagodniejszych standardów sięga niemal 80 procent.

To rodzi niewygodny paradoks. Europa forsuje czystsze i bezpieczniejsze auta, a konsumenci coraz częściej stawiają na przystępność cenową, nie na zasady.

Outsourcing, mniej modeli, niższe marże

Chęć cięcia kosztów sięga dalej.

Aż 56 procent ankietowanych popiera przeniesienie produkcji poza Europę, do tańszych krajów, nawet jeśli grozi to społecznymi i środowiskowymi konsekwencjami.

Kolejne 76 procent zaakceptowałoby znacznie mniejszy wybór modeli, jeśli obniżyłoby to koszty produkcji i ceny w salonach. Różnorodność, niegdyś znak rozpoznawczy europejskiego rynku, nagle przestaje być wartością.

Tymczasem 75 procent uważa, że producenci powinni ograniczyć swoje marże do minimum, niezależnie od długofalowych skutków gospodarczych. Popularne żądanie, choć niekoniecznie realistyczne.

Nastroje są jasne. Cena ma być niska, bez względu na wszystko.

Pomoc państwa, ale dla kogo?

Badanie ujawnia też podziały w kwestii interwencji państwa. W Hiszpanii aż 84 procent respondentów oczekuje bezpośrednich dopłat do zakupu auta, o dziesięć punktów procentowych więcej niż europejska średnia. Kraje niemieckojęzyczne i Holandia są bardziej sceptyczne – około 67 procent.

W południowej Europie samochód przestaje być wyłącznie prywatną inwestycją. Coraz częściej postrzega się go jako dobro społeczne, do którego dostęp państwo powinno ułatwiać.

Entuzjazm jednak słabnie, gdy wsparcie ma trafić do producentów, a nie do kupujących. Tylko 57 procent Europejczyków uznaje dotacje dla fabryk za rozsądne. Wyborcy wolą pomoc na własnym podjeździe niż na linii produkcyjnej.

Rzeczywistość rynku wtórnego

Gdy ceny nowych aut rosną zbyt szybko, kupujący rzadko przesiadają się na bardziej ekologiczne opcje. Zostają przy starszych pojazdach lub szukają tańszych alternatyw na wschodzie.

W całej Europie 66 procent popiera pierwszeństwo dla używanych lub odnowionych samochodów zamiast nowych. W krajach z już starzejącą się flotą to często kwestia konieczności, nie ideologii.

Rynek stał się wyjątkowo wrażliwy na podatki, opłaty emisyjne i koszty regulacyjne. Każdy nowy wymóg natychmiast przekłada się na ceny w salonach, a klienci to widzą.

Nie można mieć wszystkiego

Niewygodna prawda jest oczywista. Samochód nie może być jednocześnie nowoczesny, ultrabezpieczny, bezemisyjny i tani. Fizyka i ekonomia mają swoje granice.

Europejscy konsumenci już dokonali wyboru. Stawiają na przystępność, nawet jeśli oznacza to jazdę starszym, mniej wydajnym autem, które w razie wypadku daje więcej nadziei niż pewności.

Dla polityków i producentów to gorzka lekcja. Moralna wyższość ma swoją cenę. Dziś wielu woli jej nie płacić.