Corvette C9 może zadebiutować w 2029 roku, a V8 prawdopodobnie przetrwa
Chevrolet Corvette dziewiątej generacji może trafić do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych latem 2029 roku jako model na rok 2030. Pierwsze doniesienia sugerują, że C9 zachowa centralnie umieszczony silnik i zadebiutuje z wolnossącym V8. General Motors publicznie wspominał o Corvette dziewiątej generacji, ale nie potwierdził daty premiery, architektury ani gamy układów napędowych.
2029 rok na razie pozostaje prognozą
MotorTrend, powołując się na własne źródła, przewiduje, że C9 trafi do amerykańskich salonów latem 2029 roku. Magazyn szacuje cenę wyjściową na 78 000 dolarów, a najdroższych odmian — nawet na 220 000 dolarów. Spodziewa się również, że C9 wykorzysta lżejszą, gruntownie zmodyfikowaną wersję obecnej architektury C8.
Ani Chevrolet, ani General Motors nie potwierdziły tych informacji. Prezes GM Mark Reuss publicznie posłużył się jednak oznaczeniem C9, pisząc o przyszłości Corvette „aż po C9 i dalej”. Zapowiedział dalszy rozwój układów napędowych, materiałów i wysokich osiągów, ale nie podał harmonogramu ani szczegółów technicznych.
Jest zatem zbyt wcześnie, by przesądzać, że C9 na pewno pojawi się w 2029 roku. Na razie tę datę najlepiej traktować jako opartą na wiarygodnych źródłach prognozę medialną. GM przyznał, że rozwój Corvette będzie kontynuowany w generacji C9, ale nie ogłosił niczego bardziej konkretnego.
Nowy LS6 mocno uprawdopodabnia pozostanie V8
Najmocniejszym argumentem za przetrwaniem V8 jest nowy LS6 Chevroleta o pojemności 6,7 litra. Stanie się on standardowym silnikiem Stingraya, Grand Sporta i Grand Sporta X z roku modelowego 2027. Wolnossące V8 rozwija 535 hp, czyli 399 kW, oraz 520 lb-ft, czyli 705 Nm, przy stopniu sprężania 13,0:1. Dwusprzęgłowa skrzynia o ośmiu przełożeniach przekazuje moc silnika na tylne koła.
LS6 zapoczątkowuje szóstą generację rodziny silników GM Small Block V8. Chevrolet opracował go z myślą o wysokim momencie obrotowym w szerokim zakresie obrotów, zachowując przy tym bezpośrednią reakcję na gaz charakterystyczną dla jednostki wolnossącej. Większa pojemność, kute tłoki i korbowody, zmodyfikowany układ smarowania, połączenie wtrysku pośredniego i bezpośredniego oraz większe elementy układu dolotowego mają zapewnić wytrzymałość podczas długotrwałej pracy pod dużym obciążeniem i jazdy po torze.
LS6 pojawia się zaledwie kilka lat przed spodziewanym debiutem C9, dlatego jego zastosowanie w kolejnej generacji jest logicznym scenariuszem. GM mogłoby rozłożyć koszty nowej rodziny silników na dwie generacje Corvette. To jednak wniosek inżynieryjny, a nie potwierdzony przez Chevroleta plan produkcyjny.
C8 pokazuje możliwości LS6
Obecna Corvette Stingray przeznaczona na rynek europejski korzysta z LT2 o pojemności 6,2 litra, mocy 354 kW i momencie obrotowym 613 Nm. Chevrolet podaje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 3,5 s, prędkość maksymalną 296 km/h oraz zużycie paliwa według WLTP na poziomie 12,3 l/100 km.
W porównaniu z tą europejską specyfikacją nowy LS6 oferuje o 45 kW i 92 Nm więcej. Chevrolet potwierdził prędkość maksymalną 200 mph, czyli 322 km/h, dla amerykańskiego Stingraya z roku modelowego 2027. Wynik uzyskała wersja 1LT o niskim oporze aerodynamicznym, bez pakietu Z51 Performance Package. Chevrolet podaje również przyspieszenie od 0 do 60 mph, czyli od 0 do 97 km/h, w zaledwie 2,8 s z pakietem Z51 oraz czas 11,0 s na ćwierć mili.
Te wyniki nie przesądzają automatycznie o osiągach C9. Następna generacja może mieć inne przełożenia, aerodynamikę, opony i założenia dotyczące masy. LS6 pokazuje jednak, że GM może uczynić Corvette szybszym dzięki silnikowi wolnossącemu, bez dodawania turbosprężarek ani układu hybrydowego do wersji bazowej.
Elektryfikacja już służy poprawie osiągów
W przypadku C9 nie trzeba wybierać między V8 a elektrycznym wspomaganiem. Gama Corvette na rok 2027 pokazuje, jak elektryfikacja może zapewnić napęd na wszystkie koła, poprawić przyspieszenie i zwiększyć trakcję na wyjściu z zakrętów.
Grand Sport X łączy LS6 o pojemności 6,7 litra z pojedynczym silnikiem elektrycznym przy przedniej osi, osiągając łącznie 721 hp, czyli 538 kW, oraz 665 lb-ft, czyli 902 Nm. ZR1X zestawia podwójnie turbodoładowany LT7 o pojemności 5,5 litra z elektrycznym zespołem napędowym przedniej osi, uzyskując łącznie 1 250 hp, czyli 932 kW, oraz 973 lb-ft, czyli 1 319 Nm. W obu samochodach silnik spalinowy napędza tylne koła, a silnik elektryczny — przednią oś.
Bardziej zaawansowane hybrydowe odmiany C9 mogłyby teoretycznie korzystać z osobnego silnika elektrycznego dla każdego przedniego koła. Pozwoliłoby to indywidualnie sterować momentem obrotowym na przednich kołach, usprawniając wektorowanie momentu i ułatwiając składanie auta w zakręt. Chevrolet zademonstrował niezależnie napędzane przednie koła w koncepcie CX.R Vision Gran Turismo, ale nie potwierdził takiego rozwiązania dla C9.
Dodanie drugiego silnika z przodu zwiększyłoby masę, zapotrzebowanie na chłodzenie i złożoność energoelektroniki. Wyzwanie inżynieryjne polegałoby na takim zintegrowaniu układu hybrydowego, by poprawić czasy okrążeń bez nadawania samochodowi ociężałego charakteru podczas gwałtownych zmian kierunku.
C9 prawdopodobnie rozwinie architekturę C8
Według MotorTrend Chevrolet nie planuje dla C9 całkowicie nowej platformy. Magazyn oczekuje natomiast dalszego rozwoju centralnosilnikowej architektury C8, redukcji masy i przystosowania konstrukcji do przyszłych odmian hybrydowych.
Taka decyzja miałaby uzasadnienie finansowe i techniczne. Architektura C8 już teraz obsługuje silniki wolnossące i turbodoładowane, napęd na tylne koła, elektrycznie wspomagany napęd na wszystkie koła oraz wyjątkowo szeroki zakres osiągów. C9 opracowane na bazie tego samego układu mogłoby zachować kluczową wiedzę produkcyjną i założenia układów napędowych, a jednocześnie poprawić sztywność konstrukcji, chłodzenie i rozmieszczenie podzespołów.
Zachowanie architektury nie musi oznaczać, że C9 będzie jedynie niewielką modernizacją. Chevrolet może zmienić znaczną część struktury nadwozia, geometrię zawieszenia, elektronikę i aerodynamikę, pozostawiając podstawowy układ C8 z silnikiem umieszczonym centralnie.
CX wskazuje kierunek stylistyczny, ale nie jest prototypem C9
MotorTrend spodziewa się, że koncept Corvette CX wpłynie na wygląd C9. Samochód produkcyjny może otrzymać łagodniej poprowadzone, bardziej spójne powierzchnie niż C8, zachowując niski przód i muskularne proporcje tylnej części typowe dla centralnosilnikowego auta sportowego.
Chevrolet potwierdził, że koncepty CX i CX.R Vision Gran Turismo mają wyznaczać przyszły język stylistyczny Corvette. Żaden z nich nie został zaprojektowany z myślą o produkcji. W pełni elektryczny CX i hybrydowy CX.R mają ekstremalne układy napędowe, aktywną aerodynamikę i proporcje zdecydowanie należące do świata samochodów koncepcyjnych.
C9 mogłoby przejąć z CX niski pas przedni, wyraźnie zaznaczone nadkola i kanały w nadwoziu kierujące przepływem powietrza. Elektryczny układ napędowy CX z czterema silnikami, otwierana do przodu osłona kabiny oraz wyjątkowo nisko osadzona kabina znacznie prawdopodobniej pozostaną cechami auta pokazowego.
V8 nadałoby C9 wyrazistą tożsamość
Atrakcyjność C9 nie będzie zależała wyłącznie od mocy. Corvette łączy centralnie umieszczony silnik, wolnossące V8 i dwusprzęgłową skrzynię biegów w samochodzie, który w USA pozostaje znacznie tańszy od wielu egzotycznych aut sportowych.
Nowy LS6 dobrze wpisuje się w tę formułę. Oferuje wysoki moment obrotowy, kompaktowy rozrząd popychaczowy i tradycyjny charakter amerykańskiego V8. Odmiany hybrydowe mogłyby dodać elektryczny napęd przedniej osi, napęd na wszystkie koła i jeszcze wyższą moc systemową bez rezygnacji z silnika spalinowego.
Najważniejszą kwestią będzie masa. C9 musi zapewnić większą sztywność konstrukcji, lepszą aerodynamikę i efektywniejsze rozmieszczenie układów elektrycznych, nie pozwalając, by dodatkowe osiągi zniknęły pod cięższym nadwoziem. Jeśli Chevrolet znajdzie właściwy kompromis, C9 może pozostać jednym z najbardziej charakterystycznych samochodów sportowych na świecie także na początku lat 2030.