Police BMW M850i xDrive
Fullscreen Image

AC Schnitzer kończy grę. Koniec tunera BMW po 39 latach

Autor auto.pub | Opublikowano: 22.03.2026

Niemiecka biurokracja okazała się ostatecznym ogranicznikiem prędkości.

Grupa Kohl, właściciel AC Schnitzera, poinformowała niedawno, że kończy działalność w segmencie tuningu. Powód jest prosty: we współczesnych realiach modyfikowanie samochodów stało się skrajnie skomplikowane i coraz mniej opłacalne. Prezes firmy, Rainer Vogel, przyznał z wyraźną goryczą, że niemieckie procedury homologacyjne stały się absurdalne.

W praktyce wygląda to tak: firma opracowuje nowy zestaw zawieszenia, który wyraźnie poprawia precyzję prowadzenia, a potem czeka osiem lub dziewięć miesięcy, aż niemiecki urzędnik podbije dokumenty. Gdy taki produkt wreszcie trafia na rynek, konkurencja pracuje już nad kolejnym modelem, a bywa i tak, że klient zdążył sprzedać auto po zakończeniu leasingu.

Drugi cios przyszedł z miejsca, w które branża niechętnie patrzy, czyli z lustra. Vogel przyznał, że firmie nie udało się nawiązać relacji z nowym pokoleniem tak, jak wcześniej z ojcami dzisiejszych klientów. Młodsi nabywcy nie chcą już ubrudzonych olejem rąk ani dźwięku z układu wydechowego. Wolą większe ekrany i więcej portów ładowania dla telefonów.

Na świat tuningu jak kubeł zimnej wody spadł też wzrost znaczenia samochodów elektrycznych. Pojawia się pytanie, co właściwie dziś się tuninguje. AC Schnitzer próbował swoich sił przy modelach i4, a nawet i5, ale w erze Tesli karbonowe tylne skrzydło w aucie elektrycznym wydaje się dodatkiem, którego sens nie dla wszystkich jest oczywisty.

Z biznesowego punktu widzenia ta decyzja jest chłodna, czysta i, trzeba to przyznać, całkowicie racjonalna. Grupa Kohl nie bankrutuje. Po prostu uznała, że sprzedaż i serwis samochodów przynoszą większe zyski niż ich rozbieranie i ulepszanie, zależnie od punktu widzenia. Rosnące koszty surowców, problemy logistyczne i zmienne kursy walut ścisnęły marże AC Schnitzera do minimum.

Sam rynek tuningu na papierze wciąż może wyglądać zdrowo. Prognozy mówią o wartości bliskiej 8 mld dolarów, czyli 7,4 mld euro, do 2031 roku. Tyle że ten wzrost ma wynikać głównie z modyfikacji programowych i tanich azjatyckich kopii, a nie z ręcznie dopracowanej niemieckiej inżynierii.

Wyjście AC Schnitzera z rynku oznacza koniec pewnej epoki. To sygnał, że kultura motoryzacyjna zbudowana wokół mechanicznej indywidualności słabnie. Zmierzamy w stronę świata, w którym samochody coraz bardziej przypominają etui do smartfonów, są wymienne, nijakie i coraz trudniejsze do odróżnienia.

Grupa Kohl próbuje sprzedać markę, więc nazwa AC Schnitzer może jeszcze wrócić, choćby na chińskim elektrycznym SUV-ie albo na linii akcesoriów lifestyle’owych. Ale ten AC Schnitzer, który wygrywał w DTM i przyspieszał bicie serca fanów, schodzi ze sceny.

Jeśli więc ktoś wciąż trzyma w piwnicy komplet felg Type II, lepiej go nie sprzedawać pochopnie. Wkrótce może być wart więcej niż portfel kryptowalut. W przeciwieństwie do cyfrowych pieniędzy porządny kawałek niemieckiego aluminium ma przynajmniej tę zaletę, że istnieje naprawdę.