auto.pub logo
NIO Charging Station
Fullscreen Image

NIO wymienia baterie szybciej niż zdążysz wypić kawę

Autor auto.pub | Opublikowano: 26.02.2026

Podczas gdy zachodni producenci aut próbują wmówić klientom, że 20 minut przy ładowarce to postęp, chińskie NIO po cichu zmienia zasady gry. W trakcie noworocznego szczytu podróży w lutym 2026 roku firma ustanowiła nowy rekord: jej stacje wymiany baterii obsługiwały jedną zmianę co pół sekundy. Tradycyjne ładowanie nagle wyglądało jak relikt przeszłości.

To, co kiedyś przypominało niezdarny warsztat, dziś bardziej kojarzy się z dokiem rodem z science fiction. Czwarta generacja stacji, znana jako PSS 4.0, działa w pełni automatycznie. Inżynierowie skrócili cały proces do zaledwie 2 minut i 24 sekund od wjazdu do wyjazdu. Bez kabli, bez aplikacji, bez czekania przy automacie z przekąskami.

Jak działa system wymiany baterii NIO

Przy maksymalnym obciążeniu pojedyncza stacja PSS 4.0 obsługuje do 480 wymian dziennie. Wewnątrz przechowuje 23 akumulatory, ładowane w kontrolowany sposób, by zapewnić ich długowieczność. Sześć czujników LiDAR i cztery układy Nvidia Orin X prowadzą samochód na miejsce bez udziału kierowcy. Podjeżdżasz, system przejmuje kontrolę, a świeża bateria wsuwana jest pod podłogę auta.

Porównanie z tradycyjnym szybkim ładowaniem wypada miażdżąco. Nawet ładowarka 350 kW potrzebuje 10–20 minut, by naładować akumulator od 10 do 80 procent – i to zakładając, że nie stoisz w kolejce za trzema innymi kierowcami na deszczowej stacji.

System NIO daje poczucie pełnego baku w mniej niż trzy minuty. W praktyce ładowanie auta elektrycznego staje się równie szybkie jak tankowanie benzyny.

Od nieudanych prób do strategii narodowej

Pomysł nie jest nowy. Tesla testowała wymianę baterii już w 2013 roku, ale szybko zrezygnowała, wątpiąc w opłacalność. NIO postawiło na długofalową wizję. Zamiast sprzedawać tylko auta, zbudowało cały ekosystem Battery as a Service. Klient kupuje samochód, ale baterię wynajmuje, co obniża cenę zakupu i eliminuje obawy o jej zużycie w przyszłości.

Szef firmy William Li planuje w 2026 roku dodać 1000 nowych stacji. Cel jest prosty: pokryć główne korytarze transportowe i wejść na prowincję. Partnerstwa z Geely, Chery i Changan sugerują, że wymiana baterii przestaje być eksperymentem jednej marki, a staje się elementem chińskiej polityki przemysłowej.

Czwarta generacja systemu dopiero się rozkręca, a inżynierowie już testują piątą. Przecieki mówią o większej uniwersalności, w tym wsparciu dla submarek NIO: Onvo i Firefly. Teleskopowe ramię robotyczne dostosowuje się do różnych rozstawów osi, skracając proces o kolejne sekundy. Wkrótce ograniczeniem może być już nie technologia, a czas, jaki kierowca potrzebuje, by usiąść i zamknąć drzwi.

Problemy w Europie

Przy całym technologicznym rozmachu w Chinach, europejska przygoda NIO wygląda mniej różowo. Kilka dni temu pojawiły się doniesienia, że pod koniec ubiegłego roku firma miała już ponad 200 milionów euro długu. Ekspansja na dwóch kontynentach rzadko bywa tania.

W Chinach jednak kolejki przesuwają się błyskawicznie. Mrugniesz, a bateria pod tobą już należy do kogoś innego.